Stoję sobie w korku jadąc do pracy i słucham nudnej audycji… “Portal Monster.com planuje uruchomić serwis, gdzie pracownicy będą mogli anonimowo wyrażać swoje opinie(w domyśle negatywne) na temat pracodawców.”
Rekomendacje dla szukających pracę? a może jednak tylko zwykłe wylewanie brudów i przelewanie frustracji z pracy w sieci, gdzie każdy może być anonimowy. Rzeczywistość akurat jest dużo bardziej prozaiczna, bo celem jest zapewne zbieranie bazy danych osób niezadowolonych z obecnej pracy i chętnych do jej zmiany. Pokazuje to jednak mechanizm, gdzie anonimowość staje się przyzwoleniem na nieograniczone wypowiadanie się, które w realu nie jest tak oczywiste.
Anonimowości w sieci jest jednak coraz mniej: Mam zaplanowane spotkanie. Czekam na umówioną osobę. Ktoś do mnie macha. Podchodzę. “Witam Panie Łukaszu. Na zdjęciu na Goldenline wygląda Pan trochę inaczej.” Czuję się jak prześwietlony rentgenem. Mój rozmówca pewnie sprawdził już wszystko na mój temat: Naszą-Klasę, Facebooka i bog-wie-co-jeszcze.pl.
Ogródkowo zmierzam jednak do konkretnego problemu – tożsamości w sieci, która siłą rzeczy przenosi się do świata realnego. Live ID oraz inne konkurencyjne metody identyfikacji w sieci, a także podpisy elektroniczne pretendują do tego, by być naszym “internetowym odciskiem palca”. Nie mnie przesądzać, czy się to powiedzie i czy ludzie jednak nie cenią sobie w sieci bardziej anonimowości. Z ciekawością będę obserwował w przyszłości zmagania anonimowość vs. tożsamość internetowa.
jaka jest standardowa pierwsza reakcja handlowca na kontakt biznesowy? wstukanie nazwiska do przeglądarki w goldenline.
zresztą kto nie wpisywał nazwisk swoich znajomych w google, niech pierwszy rzuci w niego kamieniem:)