Każda mała czy średnia firma wydaje z żalem prawie wszystkie pieniądze na bardzo drogie oprogramowanie. Jest to wydatek nieunikniony, aczkolwiek bolesny dla portfela początkującej firmy.
Z olbrzymim entuzjazmem przyjęliśmy więc program Microsoftu – BizSpark, w którym partycypujemy od miesiąca. Gigant z Redmont postanowił pokazać przyjazną twarz i stworzył program mający na celu wyrównywanie szans miedzy małymi początkującymi firmami a korporacjami. Wystarczy być młodą i małą firmą, by wziąć udział w 3 letnim programie, który kosztuje jedyne 100$ płacone dopiero po 3 latach. Co otrzymujemy w zamian:
- oprogramowanie – dostęp do bazy MSDN z najnowszym oprogramowaniem dla developerów, do programów biurowych i całej masy przydatnego oprogramowania Microsoftu,
- wsparcie – pełne wsparcie techniczne, za które normalnie trzeba słono płacić,
- widoczność – możemy się chwalić, że jesteśmy partnerem Microsoftu i program umożliwia promowanie swojej działalności.
Jednym słowem – Microsoft nie jest taki zły
Autor: Łukasz
Micorsoft dał coś za darmo na 3 lata – potem odbije sobie, bo przy braku planowania długoterminowego firma grzeźnie w tym sofcie i potem przeżywa szok: Trzeba płacić za każdą przeglądarkę, która chce otworzyć naszą MSwiki (SharePoint) w firmie?! Trzeba płacić za mozliwość uruchomienia więcej niż pięć połączeń do serwara z plikami ?! Trzeba osobno postawić serwer do baz danych, poczty i SharePoint?!
Open Source wymaga umięjętności u administratorów, rozumienia materii a nie tylko umięjętność czytania tekstów na przyciskach. I to jest koszt – czasowy i co za tym idzie pieniężny.
Ale czy przy dużej wywrotce MS admin co nie zna materii problemu może coś wyklikać przyciskami?
Podsumowując – za darmo to nawet po buzi na plantach dziś nie dają.
Koszty są i tu i tu. A długoterminowe są najważniejsze
To fakt, może powinienem zatytułować: Przyjazna twarz korporacji ???
Microsoft nie jest pierwszy. Sun ma podobną strategię – daje swoje produkty za darmo, ale zgarnia dużo pieniędzy na supporcie, updatach, dodatkach. A już prawie każdy próbuje wykorzystać metodę “uzależnij a potem dój kasę” na studentach i uczelniach. Mamy przecież studenckie licencje Adobe, MSDN dla uczelni, SUN również dla uczelni udostępnia oprogramowanie, nie wiem jak teraz ale kiedyś podobnie robił Oracle… Generalnie – naucz studenta pracować na oprogramowaniu, niech się przyzwyczai, wychowajmy sobie lojalnego, przyszłego klienta… świetna strategia.
to jest też przykład tego, jak lenistwo innych przynosi dużym i znanym firmom zyski. gdyby ludzie nie przywiązywali się do marki, nie płacili wielkich pieniędzy pod wpływem strachu przed zmianami, wielkie firmy nie miały by takiej przewagi nad małymi.
pod względem ustalania standardów wśród przyszłych pokoleń króluje adobe (swoją drogą: “cement” po hiszpańsku) i na dodatek ma dobry wizerunek. żeby się przekonać – wystarczy zapytać studenta technicznej uczelni co sądzi o silverlight i flashu…
a wracając do meritum: dziękujemy seattle! nie tylko za grunge:)