Uczelnie – w tym mój UJ-ot – coraz bardziej się informatyzują. Zapisałem się na kurs i… już dostaję maila z systemu Pegaz(taka ujotowska modyfikacja Moodle’a). Fajnie, ale czy ktoś miał już do czynienia z Moodlem? Ja miałem i gratuluję wszystkim, którzy bez uszczerbku na zdrowiu psychicznym stworzyli tam kurs.
Tak rozpoczynam kolejną recenzję użyteczności serwisów, tym razem całego systemu, z którym miałem do czynienia, zarówno jako użytkownik, jak i administrator.
E-learning oraz platforma LMS jaką jest m.in. Moodle, stają się częścią naszego systemu edukacji, czasem niezauważalnie. E-nauczanie wkracza nie tylko na uczelnie, ale również do firm, gdzie ze względu na oszczędności nie inwestuje się już drogie szkolenia, ale w tańsze nauczanie przez internet.
…wracam jednak do recenzji. Miało być o użyteczności, ale tej w Moodle można znaleść niewiele. To przede wszystkim system pisany przez informatyków i programistów. Widać, że nie jest to platforma, gdzie funkcjonalnością produktu rządzą użytkownicy. Interfejs dla twórcy kursu jest koszmarny. Masa formularzy, pól do wypełnienia, setki kroków, aby stworzyć swój własny kurs. Czemu ten system jest tak popularny?
Odpowiedź jest prosta. Bo jest jednym z niewielu otwartych, open-sourcowych systemów do nauczania zdalnego. Wszystkie inne są drogie i ciężkie w modyfikacji. Czy zna ktoś coś lepszego? Darmowego?